kulturalnie

20 06 2008

Taki mały update wydarzeń kulturalnych postanowiłam tu umieścić.

Od 21 czerwca do 19 lipca będzie można w Taipei w każdy weekend za darmo posłuchać jazzu. Więcej informacji można przeczytać TUTAJ.

Trudno nie wspomnieć o festiwalu filmowym, który właśnie się rozpoczął. Szczegółowy program znajdziecie na tej stronie. W sekcji Taipei Awards można znaleźć kilka interesujących tubylczych obrazów: Candy Rain, Beautiful Crazy, Help Me Eros i Winds of September. Bilety na festiwal można zakupić na tej stronie: www.artsticket.com.tw





nagroda dla tajwańskiego filmu anime

17 03 2008

Reklama tajwańskiego filmu anime, który wygrał tegoroczny konkurs w Tokjo. Film trwa 12 minut. Obecnie na YOUTUBE można znaleźć tylko skróconą wersję. Film reklamuje National Palace Museum w Taipei.





“Lust, Caution”/色戒

9 10 2007

Nowy film Ang Lee, który wszedł na ekrany kin pod koniec września. Piękne zdjęcia i bardzo subtelna muzyka, prawie jej nie słychać, a gra….

Historia zwykłej kobiety, która bezwiednie daje się wciągnąć w coraz to bardziej skomplikowane sytuacje.

Po obejrzeniu filmu, przeczytałam kilka recenzji i ze zdumieniem odkryłam w nich treści, których w filmie po prostu nie ma. Na przykład nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że głównej bohaterce przyświecały szczytne cele, dlatego wstąpiła na drogę walki ze zdrajcami. Wręcz przeciwnie, dziewczyna poddaje się woli grupy, nie ma własnej woli. Jest tylko jedna scena, gdy wyraża swoje zdanie. Nawet nie sprzeciw, ale zdanie, opisuje, jak to co musi robić, ją boli, nie tylko fizycznie. Jedna, jedyna scena, gdy mówi o swoim cierpieniu.

Gdy, nieświadoma przyszłego poświęcenia, przyłącza się do grupy zbuntowanych studentów, wcale nie robi tego z patriotycznych pobudek, jest najzwyczajniej zafascynowana liderem tej grupy, a nie ideologią.

Gdy grupa decyduje, że ona będzie kochanką wroga, dziewczyna jedynie stwierdza: “Czyli już wszystko ustaliliście. Kto to będzie?”. Jedynie pyta, z kim ma się przespać, aby nabrać doświadczenia w uprawianiu seksu.

Historia zwykłej, samotnej kobiety, która żyje w czasie okupacji i znalazła swój sposób na jej przetrwanie. Historia o wyborach, które skutkują następnymi wyborami…Wszystko jest powiązane ze sobą niewidzialnymi nitkami, których połączeń nie znamy. Pozostaje nam podążać za nitką…
Jak w każdym dobrym azjatyckim filmie w tle rozwija się wątek romantyczny. Oczywiście wielka i niespełniona miłość targa emocjami bohaterów.

W wielu recenzjach czytałam, że film obfituje w mocne sceny erotyczne. Cóż mogę na to powiedzieć/napisać? Może tyle, że dzisiejszy licealista nie będzie raczej zaskoczony tym, co ujrzy na ekranie. Scen jest kilka, i to prawie pod koniec filmu (który trwa ponad 2 godziny).

UPDATE [WTOREK, GODZINA 21:59 czasu tajwańskiego]:

minęły dwa dni od oglądnięcia filmu, ciągle mam nowe przemyślenia, przypominają mi się kolejne fragmenty…. nie wiedziałam, że opowiedziana przez Ang Lee historia pozostawi tak mocny ślad. Recenzja tego filmu powinna być znacznie dłuższa. jest jeszcze kilka innych ważnych wątków/scen, które powinny być wyjaśnione dla Zachodniego widza. Zanim pójdziecie oglądnąć “Lust, Caution”, zapoznajcie się z regułami gry w mahjonga. Jest kilka scen przy grze w mahjonga, gdy kobiety grając, prowadzą dialog, który w pewnym momencie nakłada się na komendy, które należy wypowiadać w trakcie gry. Prowadzona rozmowa nabiera wówczas podwójnego znaczenia.

Warto też choć pobieżnie poznać tło historyczne ówczesnego Szanghaju i Chin.

Muzyka do filmu (główna piosenka na pewno, pozostała część utworów - nie wiem) zostanie zmieniona dla Zachodniego widza….

Oto tajwańska piosenka, która w Azji jest motywem przewodnim tego filmu:





“推手”/”Pushing Hands”

8 09 2007

Pierwszy film wyreżyserowany przez Ang Lee, był to rok 1992. “Pushing Hands”  jest historią o chińskich emigrantach w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie o jednej rodzinie, w której mąż jest Chińczykiem, a żona - Amerykanką. W ich życiu zjawia się dziadek, ojciec męża. Dziadek zna tylko język chiński, a żona - tylko amerykański. Oboje są na siebie skazani, gdy mąż rano opuszcza dom, jadąc do pracy, a dziecko idzie do szkoły. Nie potrafią się porozumieć i nawet nie próbują. Dzieli ich język, inna kultura i duża różnica wieku.

Ang Lee operuje prostymi obrazami i krótkimi, jasnymi dialogami. Film jest dostępny na DVD, ale nie znalazłam wersji z napisami angielskimi. Gdy rozmowy toczą się pomiędzy dziadkiem, mężem i dzieckiem w języku chińskim, na ekranie pojawiają się napisy po chińsku, ale gdy rozmowy są po angielsku - na ekranie nie ma jakichkolwiek napisów. Zabieg ten podkreśla trudność w porozumiewaniu się pomiędzy dwoma różnymi kulturami. Poprzez brak tłumaczenia widz, który nie zna jednego z języków, może łatwo odczuć zagubienie i bezradność jednej ze stron.

Interesujące jest też, oglądanie procesu porozumiewania się pomiędzy stronami z różnych kultur, gdy znasz oba języki. Możesz zaobserwować, że każda ze stron używa sobie znanego kodu dialogu, który nie jest zrozumiały dla przeciwnej strony. Nie próbują zrozumieć dobrych intencji lub nawet po prostu ich nie dostrzegają, ponieważ kurczowo trzymają się sobie znanego sposobu komunikowania się. 

Historia przedstawiona przez Ang Lee nie dotyczy tylko i wyłącznie problemu braku znajomości innego języka, innej kultury, ale porusza także problem naszej postawy do drugiego człowieka. Czy tak naprawdę chcemy go poznać? Obojętnie, czy należy do naszego kręgu kulturowego, czy też nie. Czy zależy nam na porozumieniu?