tylko na chwilę
13 04 2008A man said to the Universe:
“Sir I exist!”
“However,” replied the Universe,
“The fact has not created in me
A sense of obligation.”
Stephen Crane
W naszym małym laboratoryjnym świecie nastał czas chaosu. Okazuje się, że już niedługo nasza szefowa opuszcza wyspę wraz z rodziną. Bynajmniej nie na czas wakacji. To oznacza koniec wielu rzeczy, a zarazem początek. Ludzie nie śpią po nocach. Debatują, co to będzie. Zaczynają podejmować szybkie decyzje…Gdy usłyszałam tą nowinę, od razu miałam kilka nowych scenariuszy. Jedyne, co mnie trzyma w napięciu, to fakt, że nie mogę jeszcze zdecydować, który scenariusz wprowadzać w życie. Jak zawsze muszę czekać. Reszta współpracowników jest zła na naszą szefową. Uważam, że niesłusznie. Oczywiście wzbudzam negatywne reakcje z powodu braku wyrazu zmartwienia na mojej twarzy. To jedynie potwierdza, że jestem niedojrzała, ponieważ nie mam męża, ani dzieci. Stąd niczego nie rozumiem.
Gdyby wszystko było takie proste! W każdym razie tu należą się moje wielkie i dozgonne podziękowania dla mojej byłej wychowawczyni pani Cymbaluk, która sprawiła, że żadna zmiana, która mnie spotyka nie jest zła. Niektórzy mogą się doszukiwać w tym zdaniu sarkazmu, ironii, a ja całkiem poważnie i bez żadnego uśmiechu jej dziękuję. Choć zapewniam, że wtedy byłam daleka od dziękowania. Z czasem wszystko nabiera innych kolorów. Złe doświadczenia powinny być traktowane, jak klejnoty. To one kształtują nas najbardziej. Najważniejsze, to dostrzec ich pozytywne przesłanie. Pani Cymbaluk na zawsze może liczyć na miejsce honorowe w moich doświadczeniach.
Nie uważacie, że większość błędów, które popełniamy wynika z faktu, że gdzieś tam w głębi naszych umysłów myślimy o sobie, jako o centrum wszechświata? Wszystko jest dla nas. Drzewo daje mi cień. Słońce opala moją skórę. Woda myje moje ciało. To jest dla mnie, potrzebne mi do życia. Jestem centrum, które musi przetrwać na Ziemi… Jak długo? 30 lat? 40 lat? 60 lat? A może i przyjdzie mi tu być 90 lat… długo? Ha ha ha…zależy dla kogo. Najstarsza sekwoja liczy sobie 2200 lat. Może dożyję setki, ale na pewno nie będę w porównywalnej kondycji do na przykład 600 letniej sekwoi.
Jestem tutaj tylko chwilę. I co zrobię przez tą chwilę? Komu pomogę, a komu nie? Z kim się pokłócę, a z kim pogodzę? Kogo będę nienawidzić do końca mych krótkich dni tu na Ziemi, a kogo będę kochać aż po sam koniec? Codziennie jakiś nowy wybór przed nami się pojawia.
Zapominamy w naszej złości, czy bólu, że jutra może nie być. I co wtedy? Czy nasze pogrążenie w bólu komuś tu pomoże? Czy nasza złość wpłynie na tych, co tutaj mają jeszcze do oderwania kilka kartek więcej od kalendarza?
“Smeared black ink… your palms are sweaty
And I’m barely listening to last demands
I’m staring at the asphalt wondering what’s buried underneath where I am
I’ll wear my badge… a vinyl sticker with high block letters adherent to my chest
That tells your new friends I am a visitor here…
I am not permanent
And the only thing keeping me dry is where I am”
Fragment piosenki The Postal Service, “The district sleeps alone tonight”.




Dziekuje Ci Kasienko!!