楊宗緯/Aska Yang

30 04 2008

Od 15 tygodni dwie piosenki Aska Yang okupują listy przebojów (dwa pierwsze miejsca) na naszej łupinie.

Oto jedna z nich:





taki dzień

24 04 2008

Zwyczajny dzień:

1. Wstaję o 6:00 rano. Po codziennej ablucji i śniadaniu, siadam, czytam i piszę.

2. Na godzinę przed terminem okazuje się, że wczoraj wysłane dane trzeba poprawić. Godzina to za mało, więc pozostawiam wszystko, tak jak jest. Jutro wytłumaczę.

3. Biegnę po ciasto na jutrzejsze urodziny szefowej. Zrobili mniejsze, niż zamówiłam. Na szczęście pamiętali o świeczce w kształcie znaku zapytania.

4. Znowu siedzę i piszę.

5. Koleżanka obok pyta się, kiedy zorganizuję imprezę urodzinową, bo ona czeka z prezentem od miesiąca…, ale w sumie to ona nie ma czasu teraz i czy mogłabym ją zaprosić do siebie w czerwcu…

6. Spotkanie w sprawie projektu. Żądają od mnie informacji, ilu lamp używał fotograf dwa lata temu… Szukam numeru telefonu do fotografa…A może pamiętam, jakie wykształcenie miał fotograf…Modlę się, aby w moim notatniku był numer telefonu do niego…

7. Po ponad 12 godzinach pędzę do domu. Wypakowuję plecak…świeczka w kształcie znaku zapytania się złamała…  Jutro z rana kupuję Super Glue i będę kleić :D

I teraz idę spać!  :)





tylko na chwilę

13 04 2008

A man said to the Universe:

“Sir I exist!”

“However,” replied the Universe,

“The fact has not created in me

A sense of obligation.”

Stephen Crane

W naszym małym laboratoryjnym świecie nastał czas chaosu. Okazuje się, że już niedługo nasza szefowa opuszcza wyspę wraz z rodziną. Bynajmniej nie na czas wakacji. To oznacza koniec wielu rzeczy, a zarazem początek. Ludzie nie śpią po nocach. Debatują, co to będzie. Zaczynają podejmować szybkie decyzje…Gdy usłyszałam tą nowinę, od razu miałam kilka nowych scenariuszy. Jedyne, co mnie trzyma w napięciu, to fakt, że nie mogę jeszcze zdecydować, który scenariusz wprowadzać w życie. Jak zawsze muszę czekać. Reszta współpracowników jest zła na naszą szefową. Uważam, że niesłusznie. Oczywiście wzbudzam negatywne reakcje z powodu braku wyrazu zmartwienia na mojej twarzy. To jedynie potwierdza, że jestem niedojrzała, ponieważ nie mam męża, ani dzieci. Stąd niczego nie rozumiem.

Gdyby wszystko było takie proste! W każdym razie tu należą się moje wielkie i dozgonne podziękowania dla mojej byłej wychowawczyni pani Cymbaluk, która sprawiła, że żadna zmiana, która mnie spotyka nie jest zła. Niektórzy mogą się doszukiwać w tym zdaniu sarkazmu, ironii, a ja całkiem poważnie i bez żadnego uśmiechu jej dziękuję. Choć zapewniam, że wtedy byłam daleka od dziękowania. Z czasem wszystko nabiera innych kolorów. Złe doświadczenia powinny być traktowane, jak klejnoty. To one kształtują nas najbardziej. Najważniejsze, to dostrzec ich pozytywne przesłanie. Pani Cymbaluk na zawsze może liczyć na miejsce honorowe w moich doświadczeniach.

Nie uważacie, że większość błędów, które popełniamy wynika z faktu, że gdzieś tam w głębi naszych umysłów myślimy o sobie, jako o centrum wszechświata? Wszystko jest dla nas. Drzewo daje mi cień. Słońce opala moją skórę. Woda myje moje ciało. To jest dla mnie, potrzebne mi do życia. Jestem centrum, które musi przetrwać na Ziemi… Jak długo? 30 lat? 40 lat? 60 lat? A może i przyjdzie mi tu być 90 lat… długo? Ha ha ha…zależy dla kogo. Najstarsza sekwoja liczy sobie 2200 lat. Może dożyję setki, ale na pewno nie będę w porównywalnej kondycji do na przykład 600 letniej sekwoi.

Jestem tutaj tylko chwilę. I co zrobię przez tą chwilę? Komu pomogę, a komu nie? Z kim się pokłócę, a z kim pogodzę? Kogo będę nienawidzić do końca mych krótkich dni tu na Ziemi, a kogo będę kochać aż po sam koniec? Codziennie jakiś nowy wybór przed nami się pojawia.

Zapominamy w naszej złości, czy bólu, że jutra może nie być. I co wtedy? Czy nasze pogrążenie w bólu komuś tu pomoże? Czy nasza złość wpłynie na tych, co tutaj mają jeszcze do oderwania kilka kartek więcej od kalendarza?

“Smeared black ink… your palms are sweaty
And I’m barely listening to last demands
I’m staring at the asphalt wondering what’s buried underneath where I am

I’ll wear my badge… a vinyl sticker with high block letters adherent to my chest
That tells your new friends I am a visitor here…
I am not permanent
And the only thing keeping me dry is where I am”

Fragment piosenki The Postal Service, “The district sleeps alone tonight”.





Spotkajmy się na Hajnanie

13 04 2008

W ten weekend na wyspie Hajnan miało/ma miejsce ekonomiczne forum, podczas którego doszło do nieoficjalnego spotkania przyszłego (od 20 maja 2008 roku) wice-prezydenta Tajwanu Franka Siew i prezydenta ChRL Hu Jintao.

W wywiadzie z Financial Times Ma Yingjiu (nowy prezydent Tajwanu) stwierdził, że nie poleciał na Hajnan, ponieważ obawiał się krytyki ze strony wyborców. Prezydent elekt woli nie wzbudzać podejrzeń, że jest za zjednoczeniem z chińskim bratem. Misję rozmów z ChRL zlecił swojemu przyszłemu zastępcy.

Ma Yingjiu w wywiadzie z Financial Times trzymał się dzielnie swojego programu wyborczego, poza wyznaniem, że prezydent nie może osobiście zająć się kwestią stosunków z ChRL, nie powiedział nic nowego.

Tajwańskie media przez ostatni tydzień rozkoszowały się wiadomością, że prezydent elekt nie życzy sobie, aby na znaczkach, upamiętniających jego wygraną w wyborach prezydenckich, była tylko nazwa “Taiwan”, ma być: “Republic of China”.

Jestem niezmiernie ciekawa, kiedy prezydent elekt sam ruszy na Pekin z prośbą o przyjęcie 23 milionów ludzi.

*Korzystałam również z artykułu w The Economist z 12 kwietnia 2008 roku, strona 32.