Istnieją pewne standardy, wzory zachowań, które się powtarzają. Czasem niektóre z nich są częstsze w jednej kulturze, a rzadsze w innej. Gdy już z wiekiem oswoimi się z tymi matrycami, to zaczynamy swobodnie się poruszać w bliskim nam otoczeniu.
Oczywiste wydaje się, że kobieta spytana o wiek, będzie skrępowana i całkiem prawdopodobnie nie poda nam prawdziwej cyfry, lub inteligentnie uniknie odpowiedzi. W innych kręgach kulturowych pytanie o wiek kobiety jest takim samym pytaniem, czy dzisiaj padało.
Mam nałożony na swoje receptory tajwański standard komunikowania się. Niczym kameleon poruszam się pomiędzy bardzo różnymi światami. Przemiany nie wymagają ode mnie jakiejkolwiek kontroli, czy specjalnego planowania. One stają się samoistnie. Jakbym żyła w symbiozie pomiędzy różnymi światami. Niejednokrotnie w mgnieniu oka rozpoznaję sytuację i przewiduję jej dalszy bieg.
Z rzadka system się zawiesza. Mieszają się dwa odrębne programy i jeden od drugiego wymaga ustąpienia. Walka jest zacięta, czasem doprowadza do restartu całej maszyny.
Dziś miałam ochotę na restart, ale zdołałam odnaleźć w sobie dość siły, aby bez drastycznych środków doprowadzić oba programy do zgodnego funkcjonowania.
Trzeci rok mija mego pobytu tutaj. Po pewnym czasie niewinne pytania zadawane przez Tubylców, urastają do kategorii: Tortury stosowane przez wiecznie uśmiechniętego Tubylca. Do listy pytań standardowych tortur można zaliczyć: Dlaczego przyjechałeś/-aś na Tajwan, a nie do ChRL?
Jeśli słyszysz to pytanie po raz setny, to niewątpliwie rodzi się myśl: Jaką odpowiedź wymyślić, aby nie zadano dalszych pytań w tym temacie?
Niestety nie wystarczy: Nie wiem. Tak sobie, bez przyczyny. Na początku zgodnie z prawdą opowiadałam całą historię moich początków relacji z Tajwanem, a potem już zrezygnowałam. Zbyt dużo pytań rodziła moja historia….I możecie mi uwierzyć, że nieważne jak interesująca historia by była, za setnym razem traci ona swój urok….
Dziś mieliśmy spotkanie z innymi grupami naukowymi. Ledwo zajęłam miejsce obok osobnika w okularkach, wpatrzonego w kartkę, już wiedziałam, co mnie czeka.
Rzadko kto wybiega poza standard zadawanych tortur. A już najgorsze jest, gdy ktoś mówi: byłem w Czechach, to jest na wschód od Polski, prawda? I zawsze pytają o nasze “polarne zimy” i o to, czy ZSRR nadal nami rządzi.
Mój rozmówca w okularkach, który spędził dwa tygodnie w pięknej Pradze wymęczył mnie dziś solidnie. Wszystkie jego pytania zostały trafnie przewidziane przez mój tajwański program. Bywają chwile, że polski program dochodzi do głosu, ale jego funkcjonowanie nijak się ma do tajwańskiej wersji. Aby Tubylec mógł zrozumieć polską wersję, trzeba poświęcić trochę czasu….a nie zawsze moje baterie są pełne energii. Dziś bez jakiegokolwiek wysiłku udzieliłam moich standardowych odpowiedzi na bardzo standardowe pytania. Nasz dialog brzmiał niemal jak równomiernie odbijana piłeczka w ping pongu. Tubylec był zachwycony, że wykazał zainteresowanie Obcym i dzięki temu zainteresowaniu pozwolił mi się poczuć swobodniej na nieznanej mi Ziemi. A ja z kolei po raz enty zrozumiałam, że na zawsze pozostanę Obcą, tą Inną i trzeba się z tym pogodzić.





Czesto patrze na tych innych u nas i im wspolczuje. Zastanawiam sie wtedy zawsze jak im dac znac, ze nie wszyscy u nas sa rasistami, ale znowu pokazywac im to, to takze forma rasizmu.
Pozdrawiam.
Idealna sytuacja jest, gdy Innosc jest postrzegana jako zwykly element rzeczywistosci. Gdy innosc nam nie przeszkadza i nie musimy sie zastanawiac, czy nasze slowa beda mialy wydzwiek rasistowski, czy tez nie.
Pytan-tortur od moich Tubylcow nie zaliczalabym do kategorii rasizmu.
U mnie w domu mieszka od 3 lat chinka. W pierwszym roku nie umiala polskiego wiec kazde pytanie skierowane do niej musialam tlumaczyc, a potem opowiadac jej historie. Po jakims czasie juz jej nie tlumaczylam pytan tylko odrazu na nie odpowiadalam. Ludzie zawsze pytaja o to samo nie zwazajac na to ze delikwent odpowiada na nie 1501 raz. Robi sie to strasznie nudne i trzeba historie zmodyfikowac. Potem historia mojej kolezanki liczyla 2 zdania.
Pytanie:
- Dlaczego Tajwan, a nie Chiny?
Odp wer. 1
- Sam nie wiem jak to sie stalo, wsiadlem do samolotu China Airlines, a wyladowalem na Tajwanie
Odp wer. 2
- Cholera, to my jestesmy na Tajwanie, a nie w Tajlandii?
Po tego rodzaju odpowiedziach zaczynaja sie zastanawiac, czy jestes normalna i pytania ustaja.. no chyba, ze ktos od siebie zazartuje, ale wtedy juz wylaczas program i jest przyjemniej. Pzdr
Super! Wielkie dzieki! Bede korzystac z podanych wersji!