Chyba większość z nas zna chińskie ciastko z wróżbą. Prędzej, czy później w którymś momencie naszego życia, gdzieś w jakiejś azjatyckiej restauracji lub na jakimś bazarze ktoś nam wciśnie do ręki takie księżycowe ciastko ze zwiniętym papierkiem w środku, zamiast nadzienia.
Chińska kuchnia jest niezmiernie zróżnicowana i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Obojętnie czy uwielbiasz ostre potrawy, słodkie, kwaśne, słone każdy region ma coś innego do zaoferowania. Lista dań wydaje się nie mieć końca.
Z natury jestem łasuchem i to co mnie bardzo zawiodło w chińskiej kuchni to są desery. Zupełny brak wyobraźni jeśli chodzi o ciasta i inne słodkości. W tym względzie chińska populacja ma jeszcze wiele do odkrycia. Ze względu na brak własnych pomysłów w tej dziedzinie, naśladują pomysły Obcych. Z różnym skutkiem, jak można się domyślać. Gdy brak glukozy wyjątkowo mi doskwiera, pocieszam się, że przynajmniej nie przytyję, bo nie ma od czego ![]()
Ale wracając do ciastek z wróżbą….które powszechnie są uznawane za chiński wynalazek…Cóż moi drodzy! Nawet tak prostego ciastka nasi Chińczycy nie potrafili wymyślić!!! Właśnie przeczytałam, że ciastka są pochodzenia japońskiego, a nasi chińscy przyjaciele przejęli pomysł, będąc na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Nic więc w tym dziwnego, że chińskich ciastek z wróżbą nie znalazłam w swych podróżach po kontynencie (ChRL), ani na wyspie. Choć na Tajwanie w niektórych restauracjach podają ciastka z wróżbą, ale są to miejsca dla Białasów, Tubylec nie jest targetem tych restauracji. Ot i cała bajka o chińskich ciastkach…
Czy ktoś ma ochotę importować polskie ciasta na Tajwan? Będę głównym klientem!





Zapraszam do mnie na ciasto:)Oczywiście jak już wrócisz tudzież zawitasz na jakąś dłuższą chwilkę do Wrocławia:) Bo to mój ostatni sukces: umiem upiec jedno i tylko ono mi wychodzi ale zawsze coś:)Pozdrawiam ciepło:)
Bede pamietac o zaproszeniu! Dzieki!
Fajnie, ze piszesz o tym. Postaram sie wziac ze dwa kawalki i moze uda mi sie dowiezc
w calosci.
pozostaje mi poczekac
super blog
Ciekawe spostrzeżenie. Często się słyszy, że Chińczycy wiele wymyślili (go, kaligrafia itp). A tu proszę, zapóźnienie w słodkościach.
Ciekawe jakim powodzeniem cieszyłaby się w Chinach kawiarenka z polskimi jabłecznikami, sernikami czy mazurkami
Pozdrawiam
Bartek: sadze, ze byliby bardzo mile zaskoczeni
Bardzo ciekawy blog. Będę czytać. Pozdrawiam serdecznie z Poznania
Znakomita strona. Pozdrawiam!
skylar i moni: bardzo dziekuje i postaram sie pisac dalej o zaczarowanej wyspie