przeprowadzka
9 01 2008Chyba nadszedł już czas. Najwyższa pora się przeprowadzić. Kiedyś regularnie co roku zmieniałam stancje. Dawno temu
Miałam wtedy plecak…hmm… zresztą ten sam, co i teraz i dwa kartonowe pudła. Ot i cały mój dobytek. Potem, później jakoś tak zamieszkałam w jednym miejscu przez dwa lata… i teraz tutaj też już mieszkam spory czas. Można powiedzieć, że pobijam własny rekord zasiedzenia w jednym miejscu.
W Nowy Rok właściciel zadzwonił, że sprzedaje mieszkanie. Nie wie, kiedy, ale wie, że mogę zostać do końca umowy. Do naiwnych nie należę. Może nie zareaguję i nie powiem, co myślę o bajkach, które mi się opowiada prosto w oczy…. bo po co się kłócić? I tak zrobię po swojemu
Przeprowadzka. Nie wiem, jeszcze kiedy. Może za dwa miesiące, może za trzy. Zaczynam się rozglądać za nowym miejscem. Chyba jeszcze nie wyszłam z wprawy szukania lokum. Kiedyś byłam mistrzem w tej dziedzinie. Bez względu na kraj, w którym miałam znaleźć dach nad głową.
Dziś stróż mnie zaczepił i spytał, dlaczego nie powiedziałam mu, że właściciel sprzedaje mieszkanie. Zdziwiona popatrzyłam na niego. A on powiedział, że mam się nie przeprowadzać, mieszkania na pewno nie sprzedadzą i mogę spokojnie zostać.
Uśmiechnęłam się. Może i chciałabym tu pozostać, ale życie w niepewności nie jest dla mnie. Pora na zmianę. Po Chińskim Nowym Roku zacznę poszukiwania.
Tym razem dwa kartony i plecak nie starczą. Niestety ![]()




Powodzenia!
Dzięki. A może powinnam powiedzieć: “nie dziękuję” i odpukać w jakieś drewienko.
I znaleźć solidnego tajwańskiego Węgiełka
Dobry Stroz wie najlepiej…
czart: Węgiełka już mam, sprawdzonego, co sam wszystko nosi, więc z tym problemu nie będzie
grammho: no, nie wiem…
Oj tak, ilość gratów wzrasta wprost proporcjonalnie do długości zamieszkania
Powodzenia w poszukiwaniach.
Doniek: Przyda sie! Dzieki!
Powodzenia
Poza tym wszystkiego naj naj w Nowym Roku zarówno tym “naszym” jak i Tajwańskim
Acha śliczne zdjęcie
buziaki
Catalina: Dzieki!!! I wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Wybranka w Nowym Roku.