cztery łapy

18 12 2007

“Poprzez miedze, poprzez łąki,
poprzez leśne ścieżki wąskie,
cztery łapy psa unoszą w świat.

Łapy, łapy, cztery łapy,
a na łapach pies kudłaty.
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty, może ty, może jednak ja!

Czarna, podpalana. W kwietniu tego roku skończyła 13 lat. Jeździłam z nią kiedyś przez trzy miesiące w każdą sobotę i niedzielę na tresurę. Wszystkie przeszkody i zadania sprawnościowe wykonywała bezbłędnie za pierwszym razem. Można byłoby pomyśleć, że wychowała się w cyrku.

Było tylko jedno zadanie, którego do końca tresury nie potrafiła wykonać: zaatakować człowieka. Treser drażnił ją szmatą, kijem i nic. Aż pewnego razu Kora się wściekła, wyrwała mu szmatę i z nią uciekła. Od tej pory wiedziałam, że mój pies obronnym nie będzie. Najwyżej trzeba będzie ją bronić przed innymi. Trzeba przyznać, że nie było tak źle. Były chwile, kiedy potrafiła podnieść swoje wargi i ukazać garnitur niemal nieużywanych zębów.

Spędziłyśmy razem kawał jej życia i trochę mojego. Wiele pociągów pospiesznych, osobowych i ekspresowych mamy za sobą. Wiele przygód, o których trudno zapomnieć. Gdy się przeprowadzałam na czas studiów, ona zamieszkała ze mną. Była przy mnie, gdy spadłam z konia i nie mogłam się zbytnio ruszać. Wiedziała, że nie mogę z nią często wychodzić, więc grzecznie czekała na ten jeden spacer w ciągu dnia. Leżała obok mnie i trzymała swój łeb na miejscu, w którym miałam złamanie.

Mimo że w domu był zakaz spania z psem, zawsze do mnie przychodziła, a ja nigdy jej nie wyganiałam.

W poniedziałek mój pies umarł. A mnie przy niej nie było. Wiedziałam, że tak się stanie. Jednakże nie jest mi wcale łatwiej z tego powodu.


Operacje

Informacja

9 odpowiedzi do “cztery łapy”

19 12 2007
grammho (02:05:13) :

Bardzo Ci dziękuję. Wiedziałam,że pożegnasz ją najlepiej z nas wszystkich.
Było mi to potrzebne. Nie martw się,że nie byłaś tuż przy Niej. Ona wszystko rozumie.
Na pewno czuła Ciebie przy sobie. Była kochana do końca i tak jak zwykle wyrozumiała i łagodna. Zasnęła spokojnie. I wreszcie nie cierpi i to się liczy.

19 12 2007
grammho (02:07:31) :

P.S.
Myślę, że teraz już zawsze będzie przy Tobie.

19 12 2007
grammho (02:09:46) :

I mam nadzieję, że przy nas choć trochę też.

19 12 2007
kuziem (06:09:11) :

:( Zrobiło się tak pusto.
Chociaż ostatnio widziałam ją jakieś dwa czy trzy lata temu i to przypadkiem, to wiesz że przy każdej okazji pytałam jak się ma. Nigdy jej nie zapomnę, była wyjątkowa.
Trzymaj się ciepło.

19 12 2007
ELF (07:14:14) :

Brak mi tego stworzenia.Odeszla tak jak zyla, cicho spokojnie bez klopotu. Zaczynam wierzyc w reinkarnacje.Prawie 14 lat wspolnych chwil szczescia, trosk.Ogromne piwne oczy, ktore zawsze patrzyly z ufnoscia.
ELF

19 12 2007
natiwa (19:13:44) :

o rany… wiem, co to znaczy stracic przyjaciela, wspolczuje… gdybys potrzebowala sie wygadac (chociaz slowem sie dzis nie zdradzilas!), wiesz gdzie mnie znalezc

19 12 2007
Catalina (19:55:42) :

Siedzę w pracy i standardowo zajżałam na Twój blog, strasznie mi przykro z powodu Kory, to był naprawdę wyjątkowy pies, w życiu nie spotkałam równie spokojnego i przyjaznego dobermana.Ściskam Cię bardzo mocno :) 3maj się :)

20 12 2007
baixiaotai (03:50:02) :


(głask, głask)

20 12 2007
podniebem (16:22:22) :

dziekuje Wam wszystkim. :)

Wesolych Swiat!
Ja je spedze na wesolo, to na pewno! Miedzy innymi podczas egzaminu w Wigilie!!! Ech, ci Tubylcy, za grosz zrozumienia! ;)

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać te tagi : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>