Jacy jesteśmy? Jak nas widzą? Temat wcześniej przeze mnie poruszony i zapewne jeszcze do niego wrócę. Ileż można się o sobie dowiedzieć spoglądając z Innego punktu widzenia.
Przede wszystkim każdy bialy jest Amerykaninem. Nie byle jakim Amerykaninem. Prototypowym bohaterem filmu fabularnego, który można oglądnąć codziennie na jednym w z programów telewizji kablowej. Taki Brudny Harry, albo Leonardo DiCaprio o 21:00 w HBO. Jasne wlosy, blekitne oczy i jest, przeciętny Obcy. Ach, zapomnialabym: koniecznie brodaty! Biali się nie golą. Są owlosieni, wszędzie i jeszcze chwalą się swoim futrem tu i ówdzie.
Powiedzmy, że zaakceptujemy prototypową fizjonomię narzuconą przez X Muzę imperialistycznego państwa. A co powiedzą tubylcy o naszym wnętrzu? Jesteśmy Barbarzyńcami. Zupelnie jak dla Rzymian Obce ludy byly dzikie, tak my tutaj dla nich jesteśmy Dzikusami. Dzikie kobiety (czyli Biale, gdyby ktoś nie wiedzial) po godzinie rozmowy z mężczyzną są gotowe zaciągnąć go do lóżka. Często mają wielu kochanków, nie są w stanie pohamować swej nieujarzmionej chuci. Zachowują się, jak mężczyźni. Nie mają umiaru w gestach, glośno się śmieją, nie zaslaniają twarzy rękami, tylko szczerzą zęby od ucha do ucha w swym rubasznym uśmiechu. Dzika kobieta lubi dużo nosić, wydaje się być silniejsza od subtelnej Tubylki, która jest obwieszona kilkoma torebeczkami z markowymi nazwami Dior czy Shiseido. Dzika nosi plecak, do którego wszystko wrzuca byle jak. A ten plecak to nie wiadomo, przez jaką firmę zostal uszyty. Pewnie sama po nocach go szyla. Poza tym nie wie, kiedy ma zamilknąć, mówi, co pomyśli, a czasem myśli ma bardzo dziwne.
Barbarzyńcy odżywiają się w MacDonaldzie, dlatego mają problemy z nadwagą. Poza tym, co oni jedzą? Batoniki czekoladowe! Obżerają się na lanczu batonikiem! Albo jeszcze lepiej: wcinają zimną kanapkę na lancz! Też coś, taka zimna kanapka! Kto to w ogóle slyszal, aby jeść zimną żywność?! To Wy, Barbarzyńcy, nie wiecie, że zimne szkodzi żolądkowi?! Dzikie kobiety nie myślą o swym przyszlym potomstwie i wlewają w siebie litry zimnych napoi, a przecież każda szanująca się Tubylka doskonale wie, że zimne szkodzi jajnikom. Barbarzyńcom brak podstawowej życiowej wiedzy. Postępują, jakby dopiero co z jaskini wyszli. Wiecie, jak Dziki spędza wolny czas? Wprowadza swe owlosione cialo w stan niemal wiecznego upojenia w jakimś pubie, czy klubie, gdzie się spotyka mafia i inni zbrodniarze. Potem pijany, brudny kladzie się do lóżka. Tak, proszę Państwa: Barbarzyńca się nie myje przed spaniem!!! Nawet jeśli jest trzeźwy! Taki spocony, po calym dniu legnie w te czyste prześcieradla i leży tak do rana, kiedy to bierze prysznic. Rano!!! I z mokrą glową wychodzi na zewnątrz! I jak tu się z nimi nie zgodzić, żeśmy zwykli, prości Barbarzyńcy





Hej Kasiu!, zgadzam sie. Tajwanczycy sa super przyjazni i wyrozumiali w stosunku do nas, ale ta wyrozumialosc bierze sie wlasnie z tego, ze postrzegaja nas jako takich ‘barbarzyncow’.
Barbarzyncy, ktorzy przeciez tak okropnie potrafia sie pocic, jezdza rowerem po miescie zamiast korzystac z MRT, i w ogole sa tacy jacys ogolnie nieokrzesani ; )
- bardzo za tym tesknie… bo tutaj w Polsce wciaz wielu ludzi (choc coraz mniej;) uwaza mnie za ‘normalnego’ ewentualnie ‘cywilizowanego’. Ja chce na Wype!!!!!
3maj sie cieplo
Hej Lukaszu!! To wracaj!
tutaj z kolei brak kogos do zwolywania polskiego bractwa na wspolne spotkania.
ostatnio sie ocieplilo, wiec z ‘trzymaniem sie cieplo’ jest w porzadku. tydzien temu bylo naprawde zimno. spalam w swetrze, w spiworze pod kaldra!
Wesolych Swiat!
hej hej
Jasne, ze wroce!.. ale jeszcze nie wiem kiedy:-) Poki co prosze przypilnuj Tajwanczykow, zeby sie nie zmienili za mocno, bo to naprawde pocieszni ludzie i takich chce moc spotkac w przyszlosci.
Ze Swietami bedzie tu ciezko, bo juz sie odzwyczailem, hehe Chyba ze mowisz o Czajniz Nju Jer,,;)
Nie ma problemu! Sadze, ze za bardzo nie trzeba ich pilnowac
Wiem, co masz na mysli, piszac o swietach. Staram sie o nich pamietac. Na poczatku wydawalo mi sie, ze swieta bede obchodzic, gdy wroce do Polski. Ale rok za rokiem plynie, a ja nie wracam. I nie wiem, czy wroce. Dlatego od tego roku zaczynam je obchodzic bez wzgledu na miejsce mojego pobytu. Nie jest to proste zadanie. W przeciwnym razie “stajwancze sie” do konca.
Na studiach kolega z CHRL zapytany z jakiej części Chin pochodzi odpowiadał nam: “nie masz innych zmartwień?”
Był bardzo skryty, wydawało nam się to zabawne, zwłaszcza, że było to siedem lat temu.
Po pewnym czasie, gdy trochę się z nami oswoił opowiadał, że nie miał tak znakomitych koneksji jak jego koledzy i dlatego trafił do Polski a nie na zachód.
Nie wiem na ile kpił sobie z nas, a na ile był szczery. Trzymał się zawsze z boku, choć próbowaliśmy się z nim zaprzyjaźnić bliżej przez dłuższy czas.
Niestety kolega z ChRL mówił prawdę. Do Polski (Europy Wschodniej) jadą Chińczycy, którzy nie mają dobrych znajomości. Jeśli jadą do pracy, czy na studia i muszą najpierw zdać u siebie egzaminy, to do nas trafiają ci, którzy osiągnęli najsłabsze wyniki.
A skrytość kolegi wynikała ze strachu, że ktoś na niego doniesie. W Kraju Środka donoszenie na siebie nawzajem każdy ma we krwi. (Z góry przepraszam wszystkie niewinne dusze za to uogólnienie!)
Nasze lektorki musiały co pół roku zdać szczegółowy raport ze swojego pobytu w demokratycznym kraju. Generalnie, nic co by nam było obce
Dodam jeszcze, że kolega po pół roku przyznał się, ( co podejrzewaliśmy) że jest od nas parę ładnych lat starszy, a poza tym jest oficerem armii czerwonej ( chińskiej, nie radzieckiej).
Bardzo mnie ubawiło gdy kiedyś rozmowa zeszła na polskie łodzie podwodne i chi (czi?) zapytał z nadzieją w głosie: :”a czy są atomowe?”
To fajnego kolege mieliscie.
Pewnie byl zawiedziony, ze nie ma atomowych. Krotsze zeznanie mial do napisania. ech…
Najbardziej jednak zdziwił się pod koniec studiów, panie w sekretariacie tuż przed obroną wyliczyły mu, że musi zaliczyć jeszcze cztery semestry wf-u…