Moi znajomi tubylcy wielokrotnie pytają mnie, co robię w Chiński Nowy Rok (przełom stycznia i lutego). Czy wracam do rodziny, jak znoszę samotność w czasie Chińskiego Nowego Roku, jak będę świętować…i.t.p. Nigdy nikt nie spyta o Boże Narodzenie. A tak się składa, że dla nas Boże Narodzenie jest tak ważne, jak dla nich Chiński Nowy Rok. W czasie naszych świąt, nie ma żadnej przerwy, wszyscy normalnie pracujemy. Jeśli ktoś bierze wolne na jeden dzień z powodu święta, to tubylcy się dziwią. Chociaż sami mają tydzień wolnego z okazji Chińskiego Nowego Roku.
Gdy im tłumaczę, że dla mnie Chiński Nowy Rok, to takie ferie zimowe, to patrzą na mnie z niezrozumieniem. Zawsze pytają, czy bym nie chciała wtedy spotkać się z rodziną i czy nie jest mi smutno…Odpowiadam, że smutno mi było w grudniu i znów widzę znaki zapytania w oczach rozmówców.
Tajwańczycy często zapraszają do siebie na świętowanie Nowego Roku, “abyś nie czuł/-a się samotn/-y,-a”.
Nie miałam zamiaru o tym pisać, bo już ten temat wielokrotnie poruszałam z mymi Obcymi na wyspie, ale dziś dostałam uczelnianego maila z wiadomością, że uczelnia w trosce o swych Obcych przybyszów organizuje akcję: Chiński Nowy Rok w domu u Tubylca (w oryginale: u tajwańskiej rodziny). Władze uczelni wyrażają troskę, iż Obcy mogą się czuć samotni w czasie Chińskiego Nowego Roku, więc chcą jakoś temu zaradzić….
Niestety to nie w lutym Obcy mają tutaj kryzys, a w grudniu. W każdym razie pomysł na spędzenie Chińskiego Nowego Roku u tubylczej rodziny jest bardzo dobry z innego względu: kulturoznawczego. Wątpię, aby to miało zrekompensować Boże Narodzenie… Jesli ktoś z Was otrzymał takiego maila, to polecam zarejestrowanie się i sprawdzenie, jak tubylec świętuje.





a mnie po raz pierwszy w zyciu wcale nie zalezy na tych swietach
coz roznie jest w te swieta