“Lust, Caution”/色戒

9 10 2007

Nowy film Ang Lee, który wszedł na ekrany kin pod koniec września. Piękne zdjęcia i bardzo subtelna muzyka, prawie jej nie słychać, a gra….

Historia zwykłej kobiety, która bezwiednie daje się wciągnąć w coraz to bardziej skomplikowane sytuacje.

Po obejrzeniu filmu, przeczytałam kilka recenzji i ze zdumieniem odkryłam w nich treści, których w filmie po prostu nie ma. Na przykład nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że głównej bohaterce przyświecały szczytne cele, dlatego wstąpiła na drogę walki ze zdrajcami. Wręcz przeciwnie, dziewczyna poddaje się woli grupy, nie ma własnej woli. Jest tylko jedna scena, gdy wyraża swoje zdanie. Nawet nie sprzeciw, ale zdanie, opisuje, jak to co musi robić, ją boli, nie tylko fizycznie. Jedna, jedyna scena, gdy mówi o swoim cierpieniu.

Gdy, nieświadoma przyszłego poświęcenia, przyłącza się do grupy zbuntowanych studentów, wcale nie robi tego z patriotycznych pobudek, jest najzwyczajniej zafascynowana liderem tej grupy, a nie ideologią.

Gdy grupa decyduje, że ona będzie kochanką wroga, dziewczyna jedynie stwierdza: “Czyli już wszystko ustaliliście. Kto to będzie?”. Jedynie pyta, z kim ma się przespać, aby nabrać doświadczenia w uprawianiu seksu.

Historia zwykłej, samotnej kobiety, która żyje w czasie okupacji i znalazła swój sposób na jej przetrwanie. Historia o wyborach, które skutkują następnymi wyborami…Wszystko jest powiązane ze sobą niewidzialnymi nitkami, których połączeń nie znamy. Pozostaje nam podążać za nitką…
Jak w każdym dobrym azjatyckim filmie w tle rozwija się wątek romantyczny. Oczywiście wielka i niespełniona miłość targa emocjami bohaterów.

W wielu recenzjach czytałam, że film obfituje w mocne sceny erotyczne. Cóż mogę na to powiedzieć/napisać? Może tyle, że dzisiejszy licealista nie będzie raczej zaskoczony tym, co ujrzy na ekranie. Scen jest kilka, i to prawie pod koniec filmu (który trwa ponad 2 godziny).

UPDATE [WTOREK, GODZINA 21:59 czasu tajwańskiego]:

minęły dwa dni od oglądnięcia filmu, ciągle mam nowe przemyślenia, przypominają mi się kolejne fragmenty…. nie wiedziałam, że opowiedziana przez Ang Lee historia pozostawi tak mocny ślad. Recenzja tego filmu powinna być znacznie dłuższa. jest jeszcze kilka innych ważnych wątków/scen, które powinny być wyjaśnione dla Zachodniego widza. Zanim pójdziecie oglądnąć “Lust, Caution”, zapoznajcie się z regułami gry w mahjonga. Jest kilka scen przy grze w mahjonga, gdy kobiety grając, prowadzą dialog, który w pewnym momencie nakłada się na komendy, które należy wypowiadać w trakcie gry. Prowadzona rozmowa nabiera wówczas podwójnego znaczenia.

Warto też choć pobieżnie poznać tło historyczne ówczesnego Szanghaju i Chin.

Muzyka do filmu (główna piosenka na pewno, pozostała część utworów – nie wiem) zostanie zmieniona dla Zachodniego widza….

Oto tajwańska piosenka, która w Azji jest motywem przewodnim tego filmu:


Operacje

Informacja

9 odpowiedzi

9 10 2007
baixiaotai

ciekawe kiedy film trafi do Polski, grrr…

9 10 2007
9 10 2007
natiwa

a co z angielskimi napisami? sa? sa?

9 10 2007
podniebem

sa angielskie napisy :-)

11 10 2007
grammho

Muzyka rzeczywiscie jest dobra!dzieki

13 10 2007
podniebem

ciesze sie, ze sie podoba. muzyka do filmu jest napisana przez Francuza http://www.alexandredesplat.net/

7 02 2008
baixiaotai

…dzis widzialam…
plakalam.

14 02 2008
kk

Ja tez tak mialam, jak piszesz w updacie. Film widzialam, zdaje sie, przedwczoraj, a ciagle mi siedzi w glowie. Warte obejrzenia, pozostaje taki specyficzny ciezkawy nastroj…

16 02 2008
podniebem

baixiaotai i kk: dziekuje za komentarze. milo jest wiedziec, ze nie tylko ja odebralam ten film w ten sposob.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.