zanim zacznie się codzienna harówa, chodzę po mym Taipei, ile mi sił starcza. Moi profesorowie utknęli na lotniskach gdzieś daleko stąd, z powodu tajfunów, które właśnie minęły wyspę. Dzięki pomyślnym wiatrom mam trochę wolnego
Odkrywam nowe miejsca i po raz nie wiem, który dochodzę do wniosku, że nigdy nie poznam tego miasta. Zmienia się niemal z szybkością światła.
Z Natiwą mile spędzamy czas na lanczach. Dzielimy się obserwacjami, co się zmieniło na wyspie. I tak dziś się dowiedziałam, gdzie można kupić polskie ogórki, wyprodukowane w Indiach
Do niezmiennych cech Taipei należą: natężenie ruchu ulicznego, duża ilość kolorowych neonów i handel uliczny. Spacerując ulicami, często można zakupić drobiazgi, ubrania, elektronikę z walizek, które są tak przygotowane, aby można w każdej chwili je złożyć i uciekać przed policją. Czasami dochodzi do porozumienia pomiędzy sprzedającym a stróżem prawa. Zaprzyjaźniony policjant ostrzega sprzedawców, jeśli na horyzoncie zjawi się jego kolega, który nie jest w układzie. W innych sytuacjach policjant ostrzega, że zjawi się tutaj tego i tego dnia, o określonej porze i lepiej, żeby nikogo tu nie było. Wszyscy są zadowoleni i wykazują obopólne zrozumienie.
*zdjęcie z wczorajszego spaceru.






o rany… niesamowite zdjecie
Bardzo lubie to Twoje Taipei.
wrazenie bylo niesamowite. przeszlam przez jezdnie, a nagle po lewej i prawej szereg lamp i lampek. bardzo mi sie spodobal sposob ekspozycji.
Sklep z lampami? Oryginalny sposob ekspozycji i malowniczy bardzo. Swietne zdjecie
tak, taki przenosny sklep z lampami. tez mnie zauroczyl. trzeba przyznac, ze super pomysl.