aleja świateł

10 08 2007

zanim zacznie się codzienna harówa, chodzę po mym Taipei, ile mi sił starcza. Moi profesorowie utknęli na lotniskach gdzieś daleko stąd, z powodu tajfunów, które właśnie minęły wyspę. Dzięki pomyślnym wiatrom mam trochę wolnego ;-)

Odkrywam nowe miejsca i po raz nie wiem, który dochodzę do wniosku, że nigdy nie poznam tego miasta. Zmienia się niemal z szybkością światła.

Z Natiwą mile spędzamy czas na lanczach. Dzielimy się obserwacjami, co się zmieniło na wyspie. I tak dziś się dowiedziałam, gdzie można kupić polskie ogórki, wyprodukowane w Indiach :D

Do niezmiennych cech Taipei należą: natężenie ruchu ulicznego, duża ilość kolorowych neonów i handel uliczny. Spacerując ulicami, często można zakupić drobiazgi, ubrania, elektronikę z walizek, które są tak przygotowane, aby można w każdej chwili je złożyć i uciekać przed policją. Czasami dochodzi do porozumienia pomiędzy sprzedającym a stróżem prawa. Zaprzyjaźniony policjant ostrzega sprzedawców, jeśli na horyzoncie zjawi się jego kolega, który nie jest w układzie. W innych sytuacjach policjant ostrzega, że zjawi się tutaj tego i tego dnia, o określonej porze i lepiej, żeby nikogo tu nie było. Wszyscy są zadowoleni i wykazują obopólne zrozumienie.

*zdjęcie z wczorajszego spaceru.


Operacje

Informacja

5 odpowiedzi

11 08 2007
natiwa

o rany… niesamowite zdjecie :)

12 08 2007
grammho

Bardzo lubie to Twoje Taipei.

13 08 2007
podniebem

wrazenie bylo niesamowite. przeszlam przez jezdnie, a nagle po lewej i prawej szereg lamp i lampek. bardzo mi sie spodobal sposob ekspozycji.

13 08 2007
e_katka

Sklep z lampami? Oryginalny sposob ekspozycji i malowniczy bardzo. Swietne zdjecie :)

14 08 2007
podniebem

tak, taki przenosny sklep z lampami. tez mnie zauroczyl. trzeba przyznac, ze super pomysl.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.