Znów w Taipei. Nie było łatwo tu wrócić. Z czasem jest coraz trudniej mieszkać w obcym miejscu. Może raczej powinnam napisać: trudniej jest wracać do obcego miejsca. Ono nigdy nie będzie moim, zawsze będę obca, z dalekiego kraju. Co mnie zauroczyło w tym mieście? Tłum ludzi w metrze? Tłum ludzi na ulicach? Brudna woda w kranie? Wygląda, jak czysta, ale jednak rzeczy po praniu nie pachną, tak jak w Polsce. Brak normalnych pomidorów? Brak sera białego? Co mnie tak urzekło w tym dwumilionowym mieście? A może zatrute spalinami powietrze? Konsumeryzm tubylców? Czerwona fasola na słodko? Szczurze ogonki maczane w smalcu?
Jakby się tak zastanowić, to ja nie wiem, co mnie tak urzekło. Ludzie? Praca? Chyba właśnie te dwa elementy. Ludzie i praca, albo praca i ludzie. Nigdy do końca nie będę mogła tak naprawdę poznać tajwańską kulturę. Zanurzam się w nią każdego dnia i ładuję swoje twarde dyski tyloma danymi, ile tylko pomieszczę, aby później poddać je analizie i zbudować kolejny element obrazu.
Pierwszą rzeczą po przylocie, którą zrobiłam, to zakupiłam nowe trutki na karaluchy i wysprzątałam mieszkanie. Tajpejski kurz jest koloru czarnego, wygląda niemal, jak sadza. Następnie poszłam na obiad do ulubionego miejsca, kupiłam dwa opakowania zielonej herbaty, które polecą do kraju. Zamiast 120 PLN, zapłaciłam 30 PLN. Różnica zasadnicza. Stali klienci płacą mniej, o czym przekonuję się na każdym kroku w Taipei.
Operator sieci, w której mam zarejestrowany telefon komórkowy zadzwonił i zaoferował nowy aparat telefoniczny. Odmówiłam, ponieważ mieszkając tu już jakiś czas, zdążyłam się nauczyć, że promocje i nagrody operatorów sieci komórek przysługują tylko tubylcom. Wytłumaczyłam te przepisy Pani, która oferowała mi nowy telefon. Pani oddzwoniła po godzinie, informując mnie, że mogę skserować dokument tożsamości przyjaciela tubylca i im przekazać papierek, a ja dostanę za darmo nowy telefon. Tak mnie przywitała wyspa. Znajomi zaprosili mnie już na obiady, przez tydzień mogę nie wydawać pieniędzy na żywność.





dzieki…ech…kiedys wroce
Koniec wakacji?
Pewnie bylas w gorach, bo probowalem do Ciebie dzwonic.
Trzymaj sie mocno.
Fajnie jest jak tu jestes.
tak, tak. koniec wakacji.