przerwa

18 03 2009

Ze względu na wzmożoną pracę, przerywam pisanie bloga na jakies 2 może trzy miesiące. Do zobaczenia później!

Za wszystkie dotychczasowe komentarze dziękuję! :)





powtarzanie błędów

9 03 2009

Błędy. Któż ich nie czyni? Dzięki mojemu łacinnikowi nadal pamiętam jedną z wielu sentencji: Errare humanum est. Błądzenie jest ludzkie.
Od filmów i seriali najbardziej lubię historie ludzkie, te opowiedziane nad kubkiem herbaty, albo nad deserami lodowymi. Gdzieś w jakiejś knajpie z dala od codzienności. Siadam i słucham. Najczęściej są to smutne historie, ale są i takie z happy endem. Oczywiście wszystkie dotyczą relacji damsko-męskich. Jak to się zmagamy, docieramy, szukamy kompromisów i tak dalej. Bez względu na szerokość geograficzną mamy te same problemy i bardzo podobne marzenia.
-    Nigdy nie będę, taka jak moja matka.
-    Nie powtórzę błędów mojego ojca.

Znacie te zdania? Słyszeliście je kiedyś? A może sami je powtarzacie?
I jak udało Wam się nie wpaść w pułapkę powtórek?
Czy Wasz obecny partner przypomina któregoś z rodziców? Czy Wy zaczynacie grać rolę własnego ojca, albo matki? Prędzej, czy później patrzymy w lustro i widzimy własną matkę, czy ojca.
Na początek trzeba zidentyfikować błędy. Błędy, które sądzisz, że powtarzasz wbrew swoim oczekiwaniom. Gdy już mamy zidentyfikowane błędy naszych rodziców, które my powielamy, to pora na następny krok. Zerwanie z powtarzaniem błędów. Z zachowań swoich rodziców, które wybrałeś/aś na początku, zapisz te, które jesteś gotowy/-a zmienić od razu.
Teraz zadaj sobie pytanie, co możesz zaoferować w miejsce zachowań, które jesteś gotowy/-a zmienić. Na przykład: jeśli należysz do osób, które nieustannie muszą mieć racje i źle znoszą krytykę, to może zaczniesz czasami przyznawać, że nie masz racji.
Gdy już tyle ustaliliśmy, to pora na zadanie sobie fundamentalnych pytań. Uzupełnij zdanie (od pięciu do dziesięciu określeń): Miłość to…
Powtarzaj to zadanie codziennie przez okres trzydziestu dni. W ten sposób utworzysz swój własny słownik jaki Twój związek powinien być.
Ostatnia rzecz, która pozostaje do zrobienia, to uświadomienie sobie, że rodzice zrobili tyle ile byli w stanie zrobić. Obwinianie ich nie ma sensu. Ty też zrobisz najlepiej, jak będziesz potrafił/-a. Z pewnością popełnisz błędy, których nie będziesz świadomy/-a.
Czy ta metoda działa? Nie wiem. Z pewnością warto poświęcić trochę czasu i poznać siebie samego, zanim założysz własną rodzinę.

(2009.03.11) Inspiracja na ten wpis poplynela z licznej ilosci blogow, ktore znalazlam ostatnimi czasy. I tak sie sklada, ze wiekszosc jest pisane przez samotne matki z dziecmi/dzieckiem. Niektore z tych kobiet…zreszta…linki do ich blogow mozna znalezc na prawym pasku. Najciekawsza historia nalezy do Kanadyjki, ktora mieszka ze swoja coreczka w Korei. Warto przeczytac tego bloga od poczatku. Mozna zaobserwowac, jak jej relacja z bylym mezem sie przeksztalcala. Chociaz moze to byc teraz dosc trudne, poniewaz autorka wykasowala niektore, bardziej osobiste wpisy. Niemniej historia warta przeczytania.

Po lekturze wspomnianych blogow, doszlam do wniosku, ze czasem nasze ucieczki od bledow raz zrobionych sa niemal jak kolo sansara. Niekonczaca sie walka o przetrwanie. A rozwiazanie tkwi w nas. W uswiadomieniu sobie, gdzie jest problem, a nastepnie proba “przeprogramowania” siebie samego.





po sąsiedzku

2 03 2009

Wieczór. Dzwonek do drzwi. Otwieram. W drzwiach stoi strażnik i sąsiadka (osiedle jest strzeżone, stąd strażnik).

Strażnik: Czy dymi się u Państwa?

Ja: Nie.

Sąsiadka do strażnika: Poniżej też mieszkają Obcy, to możemy sprawdzić jeszcze tam.

Zamknęłam drzwi.

Komuś coś się przypaliło i śmierdziało spalenizną na klatce. Komu mogło się coś sfajczyć na kuchence? Oczywiście Obcemu!!!

Innego dnia.

Po naprawdę ciężkim dniu, poszliśmy spać o 23:00. Godzina 23:30 dzwonek do drzwi. J. otwiera, w drzwiach strażnik, który mówi coś po chińsku. J. nie rozumie i woła mnie. A ja na to, że niech strażnik przyjdzie rano, ja nie mówię po chińsku po 23:00!!! Niestety, nie pomogło, musiałam wstać z łóżka.

Strażnik: Czy zabrali Państwo z dyżurki dwie paczki, zamiast jedną?

Ja: Nie. Zabraliśmy tylko naszą.

Strażnik się patrzy na nas. Ja się patrzę na strażnika. I mówię: Dobranoc.





pogoń za szczęściem

11 02 2009

Most people are about as happy as they make up their minds to be.

Abraham Lincoln

Co sprawia, ze jestes szczesliwy/-a?

Prace badawcze Dienera i innych wykazaly, ze jesli podstawowe potrzeby czlowieka sa zapewnione, to dodatkowy doplyw gotowki nie wplywa na poczucie szczescia.

Co wplywa na to, ze czujemy sie szczesliwi?

Dobre wyksztalcenie? Nie, nie, niestety nie w tym jest zrodlo szczescia. Nawet wysokie IQ nie pomoze w drodze do szczescia. Mlodosc? Nie! I tym razem strzal kula w plot. Wedlug badan psychologow starsi ludzie czuja sie bardziej szczesliwi od mlodych, rzadziej niz mlodzi popadaja w negatywne nastroje (i tu mala uwaga: badania byly robione na amerykanskim spoleczenstwie. Sadze, ze wyniki moglyby byc inne, gdyby na przyklad przebadano Polakow).

To co jeszcze moze nas wprawic w stan szczescia? Malzenstwo? Tutaj nie ma prostej odpowiedzi. Ogolnie twierdzi sie, ze zaobraczkowani sa szczesliwsi od singli, ale jest pytanie, na ktore nie mamy odpowiedzi: a co jesli po prostu ci zaobraczkowani przed malzenstwem byli juz szczesliwi i tak im pozostalo? Tego sprawdzic nie mozna. Czyli tutaj tez odpowiedz negatywna: samo malzenstwo nie przynosi szczescia.

Sloneczne dni? Nie. Przyjaciele? Tak. Wlasnie przyjaciele sprawiaja nam duzo szczescia. Rodzina? Tak, rodzina moze byc przyczyna do szczescia, choc tu nie zawsze jest rozowo. Czasami nie ma sie rodziny, a jest sie szczesliwym.

Wegierski psycholog Mihaly Csikszentmihalyi (czyt.: cheek sent me high) twierdzi, ze szczescie znajduje sie w tak zwanym flow. Flow jest stanem umyslu, kiedy jestesmy calkowicie zaangazowani w jakies doswiadczenie. Doswiadczenie, ktore przynosi nam satysfakcje. Krotko mowiac: stan, w ktorym lubimy, to co robimy i sprawia nam to satysfakcje. Wbrew naszym codziennym narzekaniom, ze trzeba isc do pracy, to wlasnie najczesciej w pracy ludzie znajduja poczucie szczescia.

Okolo 35% Amerykanow kojarzy swoje szczescie z dziecmi, 9% z malzonkiem/malzonka.

Wedlug Csikszentmihalyi klucz do szczescia to posiadanie celu w zyciu. Najwazniejsze w psychologii szczescia sa jasne cele, do ktorych dazymy. Tak naprawde bycie szczesliwym jest proste. Musisz jedynie stwierdzic, co jest wazne dla Ciebie i znalezc sposob, aby moc to robic.

Pavot i Diener ulozyli bardzo prosty test na satysfakcje z zycia (Satisfaction with Life Scale). W tescie jest tylko piec pytan. Na kazde pytanie trzeba odpowiedziec, uzywajac skali:

  • 7 – Strongly agree
  • 6 – Agree
  • 5 – Slightly agree
  • 4 – Neither agree nor disagree
  • 3 – Slightly disagree
  • 2 – Disagree
  • 1 – Strongly disagree

Pytania:

____In most ways my life is close to my ideal.

____ The conditions of my life are excellent.

____ I am satisfied with my life.

____ So far I have gotten the important things I want in life.

____ If I could live my life over, I would change almost nothing.



Odpowiedzi:

  • 35 – 31 Extremely satisfied
  • 26 – 30 Satisfied
  • 21 – 25 Slightly satisfied
  • 20        Neutral
  • 15 – 19 Slightly dissatisfied
  • 10 – 14 Dissatisfied
  • 5 –  9   Extremely dissatisfied

Inna interesujaca teoria na szczescie to genetyczne uwarunkowanie. Wedlug Lykkena, ktory przebadal 4000 par blizniat urodzonych pomiedzy 1936 a 1955 rokiem, szczescie jest dziedziczne. Wedlug jego badan czynniki, takie jak: dochod, stan cywilny, religia i wyksztalcenie wplywaja jedynie w 8% na ogolne samopoczucie. Wedlug Lykkena bez wzgledu, na to co sie wydarzy w naszym zyciu, mamy tendecje do powracania do odziedziczonej skali szczescia. Oczywiscie nie zawsze jestesmy w stanie wrocic do tej skali w krotkim czasie. Najgorszym doswiadczeniem, ktore powoduje najdluzszy powrot do szczescia jest utrata partnera albo pracy. Z reguly powrot do poczucia szczescia, po takich doswiadczeniach, zajmuje do osmiu lat.

To, co naprawde sprawia nam szczescie to dawanie i poczucie wdziecznosci. Bynajmniej nie tylko czyjas wdziecznosc, ale Twoja wdziecznosc wobec innych.

Wpis powstal pod wplywem rozmowy z osoba, ktora powiedziala, ze nie ma rodziny. A w odleglosci kilkuset metrow ma siostre, szwagra, mame i tesciowa. I ze wszystkimi ma dobry kontakt. Nie wspominajac, ze ma wspanialego meza, czyli naprawde nie jest sama. Moja babcia podobnie stwierdzila, ze jest samotna na stare lata. A jej rodzina liczy sobie ponad 20 osob, z czego z wieloma ma staly kontakt.

Szczescie? Sami je tworzymy i definiujemy, czyli sami siebie czynimi zarowno nieszczesliwymi, jak i szczesliwymi.

Linki o szczesciu:

http://www.yesmagazine.org/article.asp?id=3022

http://www.spring.org.uk/2007/12/happiness-from-hanging-out.php

http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1015902-1,00.html